wtorek, 14 lutego 2012

Pancerne Rusałki, czyli dzień z życia Bejłocz

Tak sobie pomyślałem, że inaugurację bloga rozpocznę tą sesją. Było miło. Chwilę po urodzinach Bartka i moich. Rafał przygotował nam miłe niespodzianki. Do samej sesji przygotowaliśmy się bardzo sumiennie. Godziny spędzone na basenie i na siłowni... Wszystko to można podziwiać w poniższym poście. Zapraszam (i apeluję o spokój)




SZOŁ MAST GOŁ ON

Każdy dzień rozpoczynamy gruntowną rozgrzewką,


która trwa


i trwa - zdawałoby się w nieskończoność...


później już tylko sprawdzenie ekwipunku.


Nawet w pracy jesteśmy bliskimi przyjaciółkami,


niemniej jednak odpowiedzialność wymaga od nas ciągłego skupienia...


stojąc na straży bezpieczeństwa wiemy,


że głupota ludzka nie zna granic - pijani wczasowicze i woda...


Jako, że bardzo namiętne z nas dziewczyny

czesto z wybawicielek stajemy się bliższymi znajomymi


okazom wdzięczności nie ma końca...


Są i pamiątkowe focie z wakacji...


czasami tańce...


same też jesteśmy z siebie dumne, że ocailłyśmy kolejną duszę.


Niektóre zmiany przebiegają spokojnie


bardzo spokojnie


tak spokojnie...


że realizujemy swoje hobby


Gdy dzień dobiegnie ku końcowi


my dalej jesteśmy razem...


podnosimy się na duchu - "Ty też jutro kogoś uratujesz!"


Jak wszyscy i my prywatnie przeżywamy dramaty


po których zostaje gorycz


która czasami przeradza się w prawdziwą miłość


W wolnych chwilach odpoczywamy


i chodzimy na solarium


bo tak naprawdę słitaśne z nas dziewczyny...



Tutaj możemy obejrzeć zabawę, która sesyji tej towarzyszyła... Pasy zapięte??? To jadziem... :)



1 komentarz: