czwartek, 23 lutego 2012

Ósmy marca, czyli testosteron robi karkówkę

Ósmy marca już niebawem. Warto się zebrać, żeby zabłysnąć przed kobietą... Której to nogi się nie ugną (albo rozjadą), kiedy to ukochany przygotuje to iście wykwintne danie....

Panowie do dzieła!

Będziemy potrzebowali 4 plastry karkówki (3 dla siebie, 1 dla Niuni. No chyba, że Niunia dba o linie, to jeszcze nam z Jej kawałka coś skapnie)


oraz przyprawy:


Mięsiwo przyprawiamy według uznania (naszego a nie kobiety)


a później już na patelnię


Całość serwujemy w domowym zaciszu (przecież to najlepsza restauracja, jaką znamy!). Nie zapominamy o świeczkach, ogórkach i innych kuskusach.... aaaa i nóż będzie potrzebny, nam też...


Niunia bardzo glodna. Widać, że cały talerz (wzrokiem) pożera!


W dobrej restauracji nie zabraknie czegoś do popicia. My pijemy Whiskey (tym razem nie JD - Ósmy marca jest raz w roku) a nasza Niunia pije mleko (ma tylko 17 lat)


Nie może doczekać się na Pana i Władcę, by rozpocząć posiłek...


[No zasiądź wreszcie...]


W końcu zasiadamy. Nie zapominamy, by nakarmić naszą wybrankę... Ogóreczek...


i mięsiwo..


Po takiej kolacji kobieta nasza odwdzięczy nam się w jeden możliwy sposób...
Panowie: sufit i nogi na pagony!


CZOŁEM!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz